Masz małą firmę? Oto jak w 10 minut wykorzystać Facebooka do budowania trwałych relacji z Klientami. Krok po kroku. • DirectResponse.pl - Adrian KołodziejDirectResponse.pl – Adrian Kołodziej

Masz małą firmę? Oto jak w 10 minut wykorzystać Facebooka do budowania trwałych relacji z Klientami. Krok po kroku.

Z tego artykułu poznasz gotową strategię do zastosowania jeszcze dzisiaj dla swojej lokalnej firmy. Użyjemy jednej z najbardziej niedocenianych funkcji Facebooka, żeby budować trwałe relacje z najcenniejszymi ludźmi jakich spotkasz w biznesie.

Jeżeli prowadzisz biznes, prawdopodobnie posiadasz swój fanpage na Facebooku. Możliwe, że tak jak wiele osób poświęcasz bardzo dużo uwagi temu, żeby mieć jak najwięcej tzw. „lajków”. Takie osoby traktują go jako tablicę dla osób zainteresowanych swoją działalnością.

Widziałem np. lokalne firmy odzieżowe, które nie mają własnej strony internetowej i działają wyłącznie za pomocą Facebooka. Tam wrzucane są zdjęcia nowych produktów.

To jeden z wielu przykładów:

 

Kiedy piszę ten artykuł, ilość polubień ich fanpage’a wynosi 3814. Na powyższym zdjęciu tylko 6 osób lubi te kreacje.

Rzeczywiście kiedyś działało to przyzwoicie i niektórzy traktowali fanpage’a jako listę mailingową. Jednak nagła eksplozja publikowanych treści w Internecie wymusiła na Facebooku drastyczne ograniczenie organicznego zasięgu. Nasze posty na fanpage’ach nie docierają do tylu obserwujących, do ilu byśmy sobie życzyli.

Gdyby nie to, Facebook odświeżałby nam co ułamek sekundy strumień aktywności setką nowych postów. Mało ciekawe.

Na marginesie dodam, że ten butik z powyższego przykładu fajnie sobie radzi (moja Kobieta tam czasami kupuje, więc jestem na bieżąco) – pomimo niezbyt optymalnego wykorzystania Facebooka, otworzyli ostatnio filię w warszawskim centrum handlowym. To niezły przykład tego, że lokalne firmy mogą ciągle prosperować za pomocą siły polecenia, które nadal jest skuteczne.

Teraz pomyśl co by się stało, gdyby do tego wszystkiego zacząć korzystać Facebooka tak jak należy… 🙂

[AKTUALIZACJA: Rozmawiałem z szefową tego sklepu i używają reklam targetowanych lokalnie na te butiki. Czyli tak jak powinno się robić, żeby uzyskać szybki oraz pewny zwrot z inwestycji. W tym przypadku ilość „organicznych lajków” nie ma absolutnie żadnego znaczenia. Po raz kolejny „chapeau bas” za dobrą strategię]

To o czym mówię w kontekście ruchu organicznego z Facebooka, dobrze oddaje grafika ze strony adweek.com, która przedstawia badanie zasięgu przy uwzględnieniu ilości fanów:

Jak widać, im większa strona, tym do mniejszego procenta fanów dociera. Przy czym są to statystyki z marca 2015 roku. Teraz może być tylko gorzej, ponieważ publikowanego contentu przybywa.


Niestety w obecnej sytuacji, polubienia naszej strony bez wydawania pieniędzy na reklamę mogą być traktowane wyłącznie jako „dowód społeczny”.

Istnieją oczywiście pewne sposoby na zwiększenie organicznego zasięgu naszych postów, ale uważam to za wisienkę na torcie i zabawę.


Jeżeli kiedykolwiek myślałeś o wybraniu „zwiększenie ilości polubień strony” jako celu reklamowego na Facebooku, to są dwie możliwości:

  • Masz gigantyczną firmę i to Twoja celowa strategia, za pomocą której wcale nie liczysz na jakąkolwiek sprzedaż. Chcesz rzeczywiście dowodu społecznego. Tak może robić Microsoft, Apple czy Uber. Wtedy to jest ok. Neil Patel dobrze opisał taką strategię na swoim przykładzie.
  • Jeszcze nie wiesz, że „lajki to nie pieniądze” (ale niedługo się dowiesz ;))

 

Co z tego wynika?

 

Dla większości lokalnych firm i małych biznesów internetowych, zwiększanie ilości polubień powinno być zawsze efektem ubocznym, a nie celem samym w sobie.

Jeżeli kupujesz reklamę na Facebooku, żeby zapewnić sobie ruch na określone strony (najbardziej polecam!), Twoja ilość fanów będzie wzrastać tak czy inaczej:

Skąd bierze się taki przyrost polubień mojego fanpage’a?

O stąd 😉 :

Niewielka część osób, która widzi moją reklamę prowadzącą do zewnętrznej strony, siłą rzeczy kliknie w ten guzik na górze i polubi cały profil.

Tylko jest jeden szczegół:

Kompletnie o to nie dbam ;))

Gdyby nawet ubywało mi polubień, nie byłbym specjalnie zmartwiony.

Dopóki osoby klikają w moją reklamę, przechodzą do strony docelowej i później mam z nimi świetny kontakt mailowy, to po co mi fanpage?


Pomijając na chwilę słaby zasięg organiczny, to nawet publikując jakiś wartościowy materiał na fanpage’u, konkuruję o uwagę moich odbiorców w strumieniu aktywności z kotkami czy innym tzw. „lol-contentem”.


Pisząc do nich wiadomość e-mail, na którą czekają i na którą odpisują, że ich interesuje, żebym pisał dalej i że chcą dołączyć do prowadzonych przeze mnie kursów – jestem na wygranej pozycji. To dużo bardziej osobista relacja niż w strumieniu aktywności.

A zawsze powtarzam, że budowanie dobrych relacji z ludźmi jest czymś, na czym należy się skupiać w życiu. Nie tylko w biznesie.

Mam nadzieję, że przekonałem Cię, że fanpage i jego organiczny zasięg są coraz mniej przydatne w małych biznesach.

Myślę też, że przynajmniej chociaż trochę przekonałem Cię, że budowanie listy mailingowej za pomocą płatnej reklamy jest czymś, na co warto przeznaczyć swoje cieżko zarobione pieniądze.

Facebook ma jednak mocno niedocenianą funkcję, pozwalającą utrzymywać dobre relacje z ludźmi, którzy już coś u nas kupili.

 

To nic innego jak Grupa na Facebooku – ale przeznaczona jedynie dla osób kupujących u nas konkretny produkt/usługę.

Zaraz wyjaśnię o co chodzi, jednak najpierw odrobina teorii.

 

Jaka jest przewaga grupy nad fanpage?

 

  • Samodzielnie decydujesz kto może dołączyć (tylko Twoi Klienci, czyli elita)
  • Osoby otrzymują powiadomienie o nowych postach w grupie (procent poziomu dotarcia jest bez porównania wyższy niż przy ogólnym fanpage’u)
  • Osoby mogą się między sobą kontaktować i zadawać pytania odnośnie Twoich usług. Poświęcając chwilę na odpowiedź, każdy widzi jak traktujesz Klientów i czy o nich dbasz.
  • Możesz delikatnie lokować swoje kolejne produkty.
  • Utrzymujesz zaangażowanie swoich Klientów, ponieważ możesz im dostarczać wysokiej jakości ekskluzywny content (dostępny tylko dla nich)
  • Poznajesz swoich Klientów i wiesz jakie mają oczekiwania, co później możesz wykorzystać do lepszego dopasowania oferty dla nowych osób.

 

Jak to zrobić krok po kroku?

 

Stworzenie grupy jest bardzo proste i zajmie Ci maksymalnie kilka minut.

Po zalogowaniu na Facebooka kliknij tutaj:

Otworzy Ci się menu z różnymi opcjami. Jedną z nich będzie:

Kreator jest bardzo prosty, dlatego nie ma co się wiele rozpisywać. Naprawdę każdy sobie z nim poradzi.

Później jednak wejdź w „edytuj ustawienia grupy”:

Dzięki temu w grupie bedą tylko Twoi Klienci, których samodzielnie dodasz.

Możesz skopiować moje ustawienia:

Szczególnie ważny jest opis, który nie pozostawia żadnego pola do interpretacji.

 

To tylko dla Klientów i trzeba też potwierdzić adres e-mail, z którego złożyli zamówienie. W przeciwnym razie znajomi będą zapraszać znajomych, niektórzy znajdą grupę w wyszukiwarce i zrobi się ogromny chaos.

Jeżeli czasami próbują dołączyć osoby, których nie kojarzę – wtedy piszę im prywatną wiadomość na Facebooku o treści:

„Hej, widziałem Twoją prośbę o dołączenie do grupy na Facebooku. Zanim Cię dodam, mam tylko małą prośbę: czy możesz mi powiedzieć z jakiego adresu e-mail składałeś zamówienie?”

Działa super. Czasami ludzie nie odpiszą, nie odczytają wiadomości lub coś takiego. Jeżeli ich kojarzysz, dodaj śmiało. Jeżeli uważasz, że przyszli z wyszukiwarki – nie dodawaj. Dbaj bardzo o jakość tej grupy, bo to Twoi Klienci.

Mając produkt typu „tripwire” (czyt. tani produkt, na którym nie zarabiamy i ma na celu wyłącznie pokrycie części kosztów reklamowych oraz pozyskanie przez osoby magicznego statusu „Mój Klient”), założenie dedykowanej grupy na Facebooku będzie prawdopodobnie najlepszą rzeczą jaką możesz zrobić dla swoich Klientów.

Nie dość, że kupili coś taniego i przydatnego, to dodatkowo jeszcze dołączają do społeczności, mają z Tobą kontakt, dajesz im dodatkowe materiały etc.

Szansa, że później zaufają Ci i zainteresują się innymi produktami w ofercie jest naprawdę duża. Nawet jeżeli nie od razu, to za pół roku czy za rok. Bez znaczenia, jeżeli budujesz prawdziwe więzi z Klientami. Na pewno dadzą Ci szansę i chociaż z uwagą przeczytają co masz więcej do zaproponowania.

Na potrzeby tego artykułu szybko napisałem w tej grupie i całkiem szybko otrzymałem bardzo cenne odpowiedzi, które dobrze oddają to o czym mówię:

Pro Tip: Koniecznie dodaj przypomnienie po zamówieniu produktu, żeby dołączyli do grupy. Pozycjonuj tę czynność tak, jak po prostu integralną część tego co kupił.


Możesz zainspirować się moim e-mailem, który naprawdę się sprawdza:

„Hej,

Z tej strony Piotrek Deptuch. Teraz jesteś oficjalnie moim Klientem 😉

To dla mnie zaszczyt z Tobą współpracować i dołożę wszelkich starań, żeby udało Ci się wycisnąć ostatnie soki z kursu.

To Twój dostęp do „Planu Wykonawczego”.

Jednak to nie wszystko co dla Ciebie przygotowałem

Zapraszam Cię do dołączenia do grupy na Facebooku dla Kursantów „Planu Wykonawczego”.

(Tylko podaj proszę w prywatnej wiadomości adres e-mail, z którego było złożone zamówienie – wszystko ręcznie weryfikuję)

Będziemy mogli się wszyscy łatwo kontaktować, zadawać sobie pytania oraz pomagać nawzajem.

PS. A jutro dostaniesz ode mnie wiadomość z praktyczną wskazówką, która pomoże Ci we wdrożeniu „Planu Wykonawczego”.

PPS. Koniecznie pamiętaj o dołączeniu do grupy na Facebooku.

Pozdrawiam serdecznie,

Piotrek Deptuch”.

„Mam nowy produkt. Uruchamiać grupę od razu, czy poczekać?”

 

To zależy od kontekstu i ceny produktu. Sam stosuję dwie reguły, które wydają mi się logiczne i do tej pory się sprawdzają 🙂

 

  • Jeżeli sprzedajesz produkt typu tripwire, poczekaj aż zamówi go przynajmniej kilkadziesiąt osób. Ja po przekroczeniu 100 zamówień, dopiero wysłałem mailing do Klientów i ich poinformowałem, że otworzyłem grupę.

  • Natomiast, gdy sprzedajesz coś droższego i bardziej „premium”, otwieraj grupę od razu. Nigdy nie zgromadzisz tam tak wiele osób jak na tripwire – ale też nie musisz.

 

Bardzo miłą i budującą sytuacją jest to, gdy Klient należący również do grupy tripwire oraz posiadający inne produkty, sam je poleca osobom w grupie.

(Gdybyśmy takie fajne, ludzkie gesty mieli zamienić na język marketingowy, to prawdopodobnie byłoby to: „Klienci sami piszą dla Ciebie świetnie konwertującą ofertę i wysyłają na nią ruch” :))

Mam małą firmę lokalną, czy grupy na Facebooku są dla mnie?

 

Tak, zdecydowanie.

To doskonałe narzędzie dla takich firm jak wspomniany wcześniej butik Tsarinni, lokalna restauracja etc.


Najpierw jednak pokażę Ci jak tego nie robić, a później jak to zrobić poprawnie.

Moja Narzeczona kupowała jakiś czas temu coś dla swojej chrześnicy w sklepie Cocodrillo. Zadzwoniła do mnie stojąc przy kasie, że jak ja polubię ich fanpage’a i coś tam zrobię, to dostanie zniżkę. Ona nie mogła, bo już wcześniej „dała lajka”. Zresztą nie pamiętam nawet szczegółów o co chodziło.

Oczywiście zrobiłem zgodnie z instrukcją, ona kupiła ze zniżką i ja z ulgą „odlubiłem”. Była to jedna wielu akcji marketingowych różnych firm, które dało się przeprowadzić bez porównania lepiej.

Załóżmy, że jesteś właścicielem wspomnianego wcześniej sklepu z ubraniami. Przychodzi do Ciebie osoba, kupuje i… odchodzi.

Niektórzy zachęcają do polubienia ich fanpage’a. Natomiast po lekturze tego artykułu już wiesz, że to nie jest wcale optymalne rozwiązanie w 2017/2018 roku.

Możesz zrobić to dużo lepiej:


Jeżeli ktoś jest przy kasie, ma otwarty portfel do płacenia, a Ty w ostatniej chwili powiesz z dumą, że dołącza właśnie do grona Klientów i takie osoby traktujecie już inaczej. Zaproponujesz wtedy dołączenie do grupy na Facebooku tylko dla Klientów i jak zrobi to przy Tobie, to od razu ma -X% rabatu na zawsze, zaczynając od teraz 😉

Oto kilka szybkich rzeczy, które dzięki temu właśnie zyskała Twoja firma:

  • Masz kontakt z tą osobą!
  • Dając symboliczny rabat chwilę przed zakupem i robisz miłą niespodziankę swojemu Klientowi (szansa, że kiedyś wróci i/lub będzie polecać Cię innym osobom jest wielka)
  • Budujesz społeczność osób, które już fizycznie kupiły (pozyskanie nowego Klienta jest statystycznie dużo droższym i wymagającym procesem, niż ponowna sprzedaż komuś kto już raz kupił)
  • Osoby mogą kontaktować się między sobą i polecać sobie np. Twoje najlepsze ubrania w sklepie, czy jedzenie w lokalu.
  • Możesz wysyłać im coś co ich wyróżnia i jest dostępne tylko dla Klientów (np. ostatnia sztuka ubrania, którą odkładasz na jakiś czas tylko dla nich i nikt z ulicy nie może tego kupić – nawet jak się nie zdecydują, to będą mile zaskoczeni)
  • Budujesz w swojej firmie personal branding. Nie da się publikować w grupie jako fanpage, także Klienci widzą konkretne osoby stojące za wszystkim co się dzieje w grupie.

 

Podsumowanie

 

Facebook jest dzisiaj zupełnie innym narzędziem niż w chwili swojego debiutu. Jego ogromna popularność jest jednocześnie największą wadą, bo wiele osób nie zobaczy tego, co opublikujesz. Możesz nadać swoim postom priorytet i zapłacić za ich promowanie.

Nie jest jednak nadal efektywne, ponieważ nigdy nie zbudujesz tak dobrej relacji z obcymi osobami jak za pomocą e-maili, gdzie nie konkurujesz ze zdjęciem kota o uwagę odbiorcy.


Całkiem dobrą analogią tych dwóch strategii jest porównanie do sytuacji w relacjach międzyludzkich:

Strumień aktywności na Facebooku -> hałaśliwa dyskoteka

E-mail -> kolacja przy świecach 1 na 1 

Grupa na Facebooku dla Klientów -> domówka w towarzystwie zaufanych przyjaciół

Jeżeli nie siedzieliśmy w jaskini przez całe życie, obaj znamy odpowiedź, co bardziej sprzyja budowie relacji.

Sytuacja zmienia się na korzyść Facebooka, jeżeli mówimy już o Klientach – o ludziach, którzy fizycznie wydali u Ciebie pieniądze i chcesz mieć z nimi świetny kontakt.


Używając narzędzia „Grupy” jesteś w stanie docierać do dużej ilości swoich Klientów i dawać im elitarną zawartość oraz traktować z dużym szacunkiem.

Inwestycja w (odpowiednich) ludzi to najlepsza inwestycja jaką jesteś w stanie zrobić i wydaj na to nawet ostatnią złotówkę. 

Jestem przekonany, że bardzo na tym skorzystasz, szczególnie gdy prowadzisz lokalny biznes.

3 komentarze

  • Cześć napisałeś, żeby tworzyć grupy jedynie dla klientów, a co myślisz o pomyśle, żeby utworzyć grupę aby zyskać większy zasięg dla swoich np. postów na firmowym blogu? Wtedy ludzie, którzy interesują się daną tematyką i dołączyli do grupy kierowani byli by na firmowego bloga, a tam dołączali do newslettera i listy e-mailingowej. Czy Twoim zdaniem takie działanie ma sens? W niedługim czasie chcę uruchomić sklep internetowy i zastanawiam się czy takie pozyskiwanie klientów przyniesie efekt?

    • Hej,

      Pod względem organicznego zasięgu postów, rzeczywiście grupy mają przewagę nad zwykłym fanpage’m i docieramy statystycznie do większej ilości osób. Natomiast to cały czas zasięg organiczny. Dużo efektywniej, lepiej i wygodniej dotrzesz do ludzi za pomocą płatnej reklamy. To nie kosztuje dużo, o ile robisz to sprytnie

      W tym artykule opisałem strategię aktywizacji istniejących już klientów i budowania z nimi relacji, a nie pozyskiwania nowych.

      Gdybym był na Twoim miejscu, to nie skupiałbym się na robieniu grupy na Facebooku dla ludzi, którzy nic od Ciebie nie kupili i później konwertowaniu ich na listę mailingową, a później sprzedawanie im w mailach.

      Skróć sobie drogę. Kup płatną reklamę za pomocą której będziesz budowała listę kontaktów, ustaw dobrą sekwencję maili i… sprzedawaj 🙂

      A później dbaj o tych Klientów i traktuj jako największy skarb, dla którego właśnie robisz grupy na Facebooku itp itd.

      PS. Wybacz za długi czas odpowiedzi na komentarz, ale nie dostaję żadnych powiadomień i dopiero go odczytałem.

      W razie dalszych pytań lub wątpliwości, z przyjemnością Ci pomogę jak skontaktujesz się ze mną przez e-mail 🙂

      Miłego dnia,
      Piotrek Deptuch.

  • Co masz na myśli używając słowa „organiczny”?