Jak stworzyć od zera i przeprowadzić efektywną kampanię na Facebooku? Case Study

jak reklamować się na facebooku

Jak powinna wyglądać efektywna kampania na Facebooku, która zapewni zwrot z inwestycji i dużo zadowolonych Klientów? Case study krok po kroku.

Jeżeli posiadasz produkt lub usługę, to Facebook w 2017 roku jest narzędziem, na którym możesz oprzeć cały swój biznes i prowadzić efektywną sprzedaż. Myślę, że w 2018 będzie jeszcze lepszy. Reklama na Facebooku stała się przyjazna dla przedsiębiorców, łatwa w zastosowaniu i skuteczniejsza niż kiedykolwiek wcześniej.

Pokażę Ci krok po kroku, razem z dokładnymi przykładami jak zrobiłem solidną kampanię. Dobra informacja jest taka, że jeżeli mi się udaje  – Tobie również to się uda pod warunkiem przestrzegania kilku zasad.

Jakie to zasady? Dobrze, że pytasz 🙂

  • Wybierz najlepszą grupę odbiorców. Zajmiemy się tym w dalszej części. Jest bardzo ciekawa sztuczka.
  • Zawsze rób sobie kilka wersji reklam, żeby zobaczyć, która jest będzie najtańsza i najskuteczniejsza. Dzięki temu osiągasz więcej za te same pieniądze. Jeżeli nie masz milionów do wydania, to fajnie jest jednak oszczędzać. Pokażę Ci jak to wygląda w przykładzie.
  • „Keep it simple”. Facebook ma mnóstwo opcji reklamowych, których nigdy w życiu nie użyłem i ciągle dochodzą nowe. Być może nigdy ich nie użyję. Jestem prostym człowiekiem i lubię proste, klasyczne rozwiązania. Dla mnie reklama na Facebooku, to nie „zwiększanie świadomości marki”, czy „polubienia”. Wychodzę z założenia, że fejs służy mi wyłącznie do wygenerowania ruchu na konkretną stronę. Co potem się z tym stanie i jak to wykorzystam – to już zależy wyłącznie ode mnie i moich umiejętności budowania relacji z obcymi ludźmi. Z takim podejściem będzie Ci dużo łatwiej.

 

Zanim przejdziemy do rzeczy, jeszcze drobna uwaga:

Omawiany przypadek będzie dotyczył rynku edukacyjnego, skierowanego do maturzystów i do studentów. Stawki za kliknięcie różnią się w zależności od branży, dlatego nie sugeruj się nimi aż tak bardzo, jeżeli działasz w innej branży. Najważniejsze, żeby zawsze starać się je obniżać (punkt 2)

Żeby zrobić dobrą kampanię na dany produkt w Twojej działalności, należy mieć…

Minimum 3 produkty 🙂

Już wyjaśniam o co chodzi.

Jeżeli Twoja oferta będzie się składała z jednego produktu/kursu i po prostu będziesz kupować na niego ruch z reklamy na Facebooku, to prawdopodobnie nie zwiążesz końca z końcem.

To nie jest Google Adwords, na którym ktoś wpisuje słowo kluczowe z intencją kupna, wyskakuje mu Twój produkt/usługa i dokonuje zamówienia. Nawet sprzedając buty w ten sposób, raczej nie będzie to super efektywne.
No chyba, że dasz -50%. Ja jednak nie lubię dawać rabatów, Ty prawdopodobnie też nie. Obniżają nie tylko zysk, ale też wartość produktu w oczach Klientów.


Facebook to zupełnie coś innego i wymaga dużo więcej subtelności ze strony reklamodawców.

Ktoś kto przegląda fejsa, serio wcale nie marzy o tym, żeby kliknąć w jakąś ofertę, która pojawiła się w strumieniu aktywności i złożyć zamówienie.

Mając 3 produkty, jesteś w stanie nie tylko reklamować się i mieć zwrot kosztów za reklamę, ale też całkiem przyzwoicie zarabiać dzień w dzień, miesiąc w miesiąc.

Te 3 produkty to:

1.Tani produkt (nazywamy go „tripwire”).


Powinien być to drobny produkt/kurs, który jest skupiony na rozwiązaniu jednego problemu osób z Twojej branży. Jego główną zaletą jest to, że praktycznie każdy może sobie na niego pozwolić i nie zauważy wydatku w portfelu.

W moim przykładzie, tripwire jest to kurs o kompletnym i strategicznym planowaniu nauki. Dzięki temu trafiam do Klientów przed egzaminami (np. przed maturą), którzy mają dużo materiału do nauki i nie do końca wiedzą co z tym zrobić. Czas przelatuje im przez palce, a ilość materiału do opanowania przyprawia ich o ból głowy.

Proponuję go za 12zł, co jest bardzo małym wydatkiem w stosunku do tego co ta osoba dostaje. Tak to musi wyglądać.

Ten produkt z marketingowego punktu widzenia ma na celu pokrycie części kosztów za reklamę (rzadko kiedy wyjdziesz na zero tylko z tripwire, ale to nic nie szkodzi) oraz zmianę Waszej relacji.

Z psychologicznego punktu widzenia, ktoś kto kupił od Ciebie cokolwiek nawet za 1 grosz jest już Twoim Klientem i patrzy zupełnie inaczej. To ogromna zmiana, ponieważ ten człowiek zaufał Ci na tyle, żeby wyjąć swoje pieniądze i uwierzył, że jesteś w stanie z tym produktem pomóc rozwiązać jego problem.

Najważniejsze właśnie w takim tanim produkcie jest to, żeby jak największą ilość obcych ludzi zmienić w Klientów i dać jednocześnie więcej niż obiecujesz.

Kontaktuj się z tymi osobami po zakupie za pomocą e-maili, dawaj im dodatkowe rzeczy, o które nie prosili i dbaj o nich jak o najlepszych przyjaciół.

W efekcie powinieneś regularnie otrzymywać podobne wiadomości do tej:

2.Produkt typu „upsell”

 

Sprzedając sam tripwire, w większości przypadków nie zarobisz nawet na reklamę. Nie powinno Cię to martwić dopóki masz produkt typu upsell. Ten materiał ma być rozszerzeniem i kolejnym krokiem jaki zaproponujesz tej osobie po zakupie.


Idealnie zrobisz, jeżeli produkt tripwire stanie się częścią większej całości dwóch pozostałych produktów. Czymś, bez czego nie mogą przejść dalej.

Wtedy od razu po zamówieniu pierwszego materiału, możesz przedstawić produkt typu upsell i powiedzieć, że kiedy już mają podstawy, są w stanie przejść dalej.

W moim przypadku, takim kolejnym krokiem jest kurs o tym „jak się uczyć”. To metoda, która doskonale się sprawdza i pozwala zaoszczędzić mnóstwo czasu.

Żeby ją jednak zastosować, trzeba umieć efektywnie planować sobie naukę (tego dotyczy ten tripwire).

To dosyć logiczne:

Umiesz planować sobie naukę i wykorzystywać czas -> Zaczynasz się uczyć do egzaminu.

Ten materiał jest już nieco droższy i kosztuje 49zł. Statystycznie całkiem sporo osób z tripwire decyduje się na niego.

3.Produkt typu „core offer”

Core offer to trzon i najwyższy poziom wtajemniczenia tego, co proponujesz. Produkt powinien być elitarny, najlepiej wspierany przez Ciebie i cytując popularną reklamę: „tylko dla orłów”. Nie wszyscy mogą się na niego zdecydować, nie każdego będzie na niego stać. Jednak niemal każdy musi go pożądać z Twojej grupy docelowej.

To taka zmiana reguł gry, którą proponujesz.


U mnie jest to kurs budowy Pałacu Pamięci i uczenie się za jego pomocą (to taka technika efektywnego zapamiętywania, która prawidłowo zastosowana, rozszerza możliwości ludzkiej pamięci o kilka tysięcy procent).

To coś o czym edukuję wszystkie osoby, które mają ze mną do czynienia. Zanim go jednak zamówią, opowiadam im o tym całkiem sporo. Proponuję najpierw tripwire, później upsell i na końcu, jako „wisienkę na torcie” i ostatni element układanki – właśnie core offer.

Dzięki temu nie zamawiają drogiego kota w worku, tylko dokładnie wiedzą czego się spodziewać. Ogromnym plusem jest to, że te osoby naprawdę będą korzystały z tego produktu, bo kupują w sposób świadomy i z premedytacją. Zdarzają się u mnie Klienci, którzy zbierają parę tygodni pieniądze (mam młodą grupę docelową – 16-25 lat) tylko po to, żeby w końcu zamówić ten produkt. Bardzo to szanuję i zawsze mocno dbam o to, żeby nawet przez chwilę nie żałowali podjętej decyzji.

Mając takie minimum 3 produkty w ofercie, możesz przejść do wdrażania tego w praktyce i reklamowania się na Facebooku niezależnie od branży. Serio, widziałem wiele case study jak ludzie robią niesamowite cuda w tak dziwnych branżach, że prawdopodobnie Twoja jest przysłowiową „bułką z masłem”.

Na samym początku musisz zacząć od jak najlepszego, najdokładniejszego i oczywiście najtańszego stargetowania grupy odbiorców.


Kiedy zaczynasz reklamować się na Facebooku, masz możliwość wyboru bardzo dużo opcji, które są kluczem do sukcesu. Od lokalizacji, przez zainteresowania, aż po polubione strony:

Nie mając nic, oprócz głównego zamysłu, będzie Ci ciężko od razu wybrać odpowiednią grupę odbiorców.

Na szczęście jest pewna sztuczka, która umożliwi Ci bardzo dobry start. Nie jest to niestety mój autorski pomysł, ale zmodyfikowałem go po swojemu i okazał się super.

Będziesz potrzebować:

  1. Artykułu/Wideo, który zaciekawi wyłącznie Twoją grupę docelową i nikogo poza nimi. 
  2. Zainstalowanego pixela Facebooka na nim (tu przeczytasz jak się to robi). Nie bój się, sam sobie z tym poradziłem, więc też dasz radę. 
  3. Ogólnej wiedzy na temat osób, które materiał zaciekawi (chociażby przedział wiekowy i kilka podstawowych zainteresowań do wpisania przy tworzeniu reklamy) 
  4. Reklamy na ten artykuł, rozliczając się za kliknięcia. Targetujesz go „na oko”. Reklama nie będzie super skuteczna, ale na Twoją stronę wejdą tylko te osoby, które są zainteresowane. 

Dzięki temu, mając zainstalowany ten pixel, po zebraniu odpowiedniej ilości kliknięć, jesteś w stanie poprosić Facebooka o znalezienie dla Ciebie grupy podobnych odbiorców do tych, którzy już byli na tej stronie z artykułem/wideo.

 

Jak będziesz czytać dalej i wszystko zrobisz krok po kroku, możesz osiągać równie ciekawe wyniki jak ten:

 

Reklamuję ten artykuł średnio po 5zł dziennie, co przy 0,04zł za kliknięcie daje całkiem spory ruch.


Sam materiał reklamowy w strumieniu aktywności na Facebooku wygląda następująco:


Nic imponującego. Powiedziałbym, że całkiem zwyczajny. Dlaczego więc jestem w stanie osiągać tak mały koszt za kliknięcie? (wcześniej było nawet 0,03zł)

 

Na AdEspresso jest doskonały wykres, który pomoże to wyjaśnić:

 

Mam wskaźnik trafności 10/10 (czyli dobra grupa docelowa i dobry materiał reklamowy) i wysoki wskaźnik klikalności. Ponad 7/100 obcych osób klika w mój artykuł po zobaczeniu go. To solidny wynik.

W tym artykule, na końcu i w środku mam wyróżnioną możliwość zapisania się na listę mailingową i pobranie bezpłatnego materiału.

To patent o nazwie „content upgrade”, który po raz pierwszy podpatrzyłem u Briana Deana:

Minimum 5 osób dziennie z tego korzysta. Czyli przy budżecie 5zł dziennie, pozyskuję średnio 5 wartościowych osób, które są zainteresowane tematem i istnieje spora szansa, że zamówią kursy.

Prawdopodobnie warto byłoby zwiększyć budżet.

Jednak postanowiłem pójść nieco na skróty…


Mając grupę podobnych odbiorców do tych, którzy byli na Twoim artykule, możesz zrobić oddzielną reklamę służącą wyłącznie do zbierania kontaktów i budowania swojej listy mailingowej.

Badania pokazują, że inwestycja w e-mail marketing zwraca się średnio 38 krotnie.

Do budowy listy kontaktów używaj następujących grup odbiorców po kolei (wraz z rozwojem biznesu i sprzedaży):

  1. Podobnych do tych, którzy widzieli Twój artykuł
  2. Podobnych do tych, którzy już zapisali się na Twoją listę mailingową (zaimportuj istniejące maile do Facebooka)
  3. Podobnych do tych, którzy kupili od Ciebie tripwire
  4. Podobnych do tych, którzy kupili od Ciebie upsell
  5. Podobnych do tych, którzy kupili od Ciebie core offer (tych sprzedaży będzie prawdopodobniej najmniej, bo jest materiałem premium)

Ciężko mi powiedzieć, z której grupy będziesz mieć najniższe koszty za kliknięcie i największą skuteczność zapisywania. Powinieneś sprawdzić wszystkie oraz w idealnym świecie zbadać, która z tych grup docelowych najczęściej kupuje.

Statystycznie, najwyższy przyrost subskrypcji osiągam z kampanii podobnych osób do zapisanych na listę mailingową:

Płacę 0,08zł za kliknięcie, z czego średnio 20% zapisuje się na listę mailingową. Czyli koszt pozyskania kontaktu wynosi 0,4zł.

Tanio, co nie? 😉

Sam materiał reklamowy wygląda tak:

Oczywiście ciągle warto zmieniać obrazki i testować żeby mieć większy wskaźnik klikalności oraz jeszcze niższy koszt kliknięcia. Nie ma co spoczywać na laurach.

Mój znajomy ma mały jacht i nawet jak nie pływa, to co chwilę coś grzebie, poprawia jakieś linki etc.

Z reklamami powinno być tak samo.

Udoskonalanie strony docelowej, żeby statystycznie nie 20%, a np. 23% zostawiało adres e-mail też jest świetnym sposobem.


Dzięki takim drobnym poprawkom, wydajemy tyle samo, a mamy więcej subskrybentów.

No dobrze, reklama kupiona, ludzie zapisują się na Twoją listę i pobierają bezpłatny materiał. Co dalej?

 

Teraz zaczyna się najważniejsza część każdego biznesu – relacje z ludźmi.

Gdybym miał stracić wszystko z dnia na dzień czego się nauczyłem w swoim życiu i wybrać do zachowania tylko jedną umiejętność – z pewnością byłoby to sprawianie, że ludzie czują się komfortowo w moim towarzystwie.

Wierzę, że trzeba mieć dobre i uczciwe podejście do ludzi. Do wszystkich, a w szczególności do tych, którzy są potencjalnie zainteresowani produktami z Twojej firmy.

Do tego, żeby mieć świetne relacje z tymi ludźmi, e-maile są absolutnie niezastąpione. To najbardziej personalna forma komunikacji cyfrowej.

Tak na dobrą sprawę, możesz kupić reklamę według powyższych kroków i budować listę mailingową w tempie 500 kontaktów dziennie, które pobiorą Twój materiał.

Natomiast jeżeli nic z tym dalej nie zrobisz lub zrobisz niewłaściwie, z pewnością nie zwróci się nawet koszt reklamy.

O zarabianiu jakichkolwiek pieniędzy dzięki reklamie nie wspominając.

Żeby to zrobić właściwie, musisz zaprojektować automatyczną sekwencję e-maili – regularnie pisać oraz wysyłać do tych osób wartościowe rzeczy. Przy okazji zachęcaj ich do kupna swojego tripwire.

Jeżeli ktoś nie kupi Twojego produktu za 12zł, szansa, że kupi coś za 100 lub 1000zł jest statystycznie minimalna.
Tym bardziej, jak zaplanujesz to w ten sposób, że jeden produkt wynika z drugiego.

Najlepiej zrobisz, gdy w wiadomości powitalnej poinformujesz, że będziesz teraz wysyłać jej bezpłatnie informacje na dany temat (ten, który ich na pewno interesuje).

Zachęcaj co jakiś czas, żeby odpisali krótko na Twoje e-maile, czy masz je wysyłać dalej.


Kupując reklamę oraz mając zaplanowaną sekwencję autorespondera z dobrymi treściami, powinieneś regularnie otrzymywać podobne wiadomości:

Jak otrzymujesz podobne e-maile, to czas poznać klucz do sukcesu:

Zawsze, zawsze, zawsze ale to zawsze odpowiadaj na te wiadomości 🙂

Krótko, bo krótko ale odpisz.

Zrób nawet w Gmailu odpowiednią etykietkę i znajdź czas każdego dnia:

To, że ktoś sobie zadał trud i do Ciebie napisał jest oznaką zaufania oraz sympatii. To sygnał, że robisz wszystko dobrze.

Wydajesz pieniądze na reklamę do zupełnie obcych osób i dajesz coś z czego korzystają. Szansa, że później dokonają jakiegoś zamówienia jest gigantyczna. Nawet za pół roku czy za rok. Nic nie szkodzi.

Będą też mieli świadomość, że im odpowiadasz i jesteś tutaj dla nich.

 

(Jeżeli chcesz wiedzieć jak napisać taką sekwencję e-maili w Twoim biznesie lub nawet zlecić mi to, zapraszam serdecznie do kontaktu)

Tylko… Jak rozwiązać sprawy techniczne związane z tym, co tu opisałem?

Wiedzieć, a zastosować to dwie różne rzeczy…

 

Prawdopodobnie przeraża Cię ilość technicznych spraw, które trzeba po drodze załatwić.

Może masz produkt, ale nie wiesz jak go wygodnie sprzedać (czyli wygodnie zarówno dla Ciebie jak i dla Klientów).

Coś w stylu, że osoba klika „kup teraz” i po problemie.

  • Co ze stroną do wpisania e-maila w zamian za bezpłatny materiał, na którą kierujesz osobę bezpośrednio z reklamy na Facebooku?
    Zatrudnić programistę, nauczyć się samemu, czy jeszcze coś innego?
  • Jaki autoresponder wybrać, żeby każda z tych osób dostała zaplanowane przez Ciebie wiadomości, a po zakupie została przepisana już na odpowiednią listę Klientów i dostawała inne e-maile?
    (trzeba to robić, bo tych ludzi musisz traktować jeszcze bardziej „premium” – mówiłem o tym wcześniej)

Stanąłem przed tym samym dylematem.

Wcześniej korzystałem z wielu systemów jednocześnie. Jeden do autorespondera, drugi do robienia stron, gdzie wpisujesz email, a trzeci do sprzedaży produktów. Wszystko kosztowało sporo kasy i słabo się ze sobą integrowało.

Obecnie korzystam z polskiego systemu Getall.pl, który ma możliwość tworzenia stron przekierowujących bezpośrednio z reklamy na Facebooku. Widzimy ile mają procent skuteczności, więc nie musimy ręcznie liczyć statystyk. Da się łatwo robić testy A/B, niezbędne do oszczędzania budżetu. Ma funkcję sprzedawania kursów za pomocą „kup teraz” (działa super). No i w końcu jest też wysokiej jakości autoresponderem.


Dodatkowo, posiada możliwość wystawiania faktur w PDFie.
Dla osób prowadzących działalność B2B będzie sporym ułatwieniem.

Cóż. „Getall” to całkiem trafna nazwa ;))

Czy to narzędzie idealne?

No… prawie, ponieważ są niestety dwa minusy, które mi przeszkadzają:

  1. Brak dostosowania panelu administratora do urządzeń mobilnych.Jeżeli chcę wybrać wcześniejszą datę, to nie mam w co kliknąć. Przynajmniej tak jest na iPhone 7 Plus (nie wiem jak na innych smartfonach)
  2. Brak aplikacji mobilnej.Skoro jest to niedostosowane do smartfonów, to chociaż przydałaby się dedykowana aplikacja. W sumie XXI wiek i te sprawy…

Generalnie jestem jednak bardzo zadowolony i polecam z ręką na sercu oraz z czystym sumieniem.

Trzymam kciuki, żeby te dwa minusy przerobili jak najszybciej na plusy. 

Jeżeli też chcesz mieć jedno rozwiązanie do całego marketingu internetowego i nie potrzebować nic innego, to koniecznie przetestuj. Na pewno mi podziękujesz, bo stosunek cena/jakość/możliwości jest poza wszelką konkurencją.

Mam też drobną prośbę o przysługę – Jeżeli chcesz przetestować, zarejestruj proszę nowe konto z mojego linku partnerskiego 🙂

Podsumowanie

 

Efektywna kampania na Facebooku, która przynosi zyski diametralnie różni się od tego co znamy z Google Adwords. Musisz zaplanować sobie cały system, podczas którego będziesz budować sieć kontaktów z ludźmi zainteresowanymi Twoimi usługami.


Zawsze podchodź do nich z cierpliwością, uprzejmością i szczególnie dbaj o osoby, które już dokonały u Ciebie nawet najmniejszego zakupu. Sposób w jaki zmienia się Wasza relacja mogę określić jako „magiczny”.

A jeżeli potrzebujesz jakichś obiektywnych dowodów, co taka „magia” oznacza, to tutaj jest wskaźnik otwarć i kliknięć dla osób, które nic nie kupiły:

A tutaj są statystyki otwarć i kliknięć w e-mailu wysyłanym do Klientów z tripwire:

(w tej wiadomości nie ma nic specjalnie ciekawego do klikania, dlatego jest to „tylko” 33,98% :))

Obie wiadomości są wysyłane po 3 dniach od zapisania na daną listę mailingową, w tych samych godzinach.

Mam nadzieję, że ten artykuł okazał się dla Ciebie przydatny.

Gdybym mógł jeszcze w czymś konkretnym pomóc, to zapraszam do kontaktu.

3 komentarze

  • Ciekawa strategia na wykreowanie grupy docelowej. Zastanawia mnie dlaczego ustawiasz opcję płatności za klika, a nie płatności za konwersję? Są tak duże różnice w stawkach?

    Stawka za konwersję rewelacyjnie niska, ale trzeba zaznaczyć, że to też ze względu na branżę. Chciałbym zobaczyć takie stawki np. w branży motoryzacyjnej 🙂 gdzie FB z góry każe płacić kilkadziesiąt procent więcej.

    Mam jeszcze pytanie w jaki sposób dostosowujesz stawkę do wielkości grupy docelowej. Np. reklama za 5 zł dziennie trafia do jak dużej grupy odbiorców 50- 100 tyś osób? Czy trzeba zwracać na to dużą uwagę czy ma to raczej marginalne znaczenie?

    • Dzięki za komentarz, już odpowiadam:

      Ta strategia wykreowania grupy docelowej jest prosta, gdy mamy gdzieś dobry kawałek contentu (a powinniśmy mieć, bo to się zawsze przydaje).

      Na początku strzelamy trochę na ślepo z targetowaniem, natomiast już po odpowiedniej ilości kliknięć zaczyna to przynosić dobre efekty.

      Proste, mało eleganckie, ale… działa i przyciąga osoby, które naprawdę są zadowolone, że na nas trafiły podczas przeglądania Facebooka 🙂

      A jak ktoś prowadzi biznes i ma listę osób, które kupiły jego produkt – ma bez porównania łatwiej niż ci, którzy dopiero startują. Facebook i jego Lookalike Audiences to absolutna magia.

      Powód wyboru przeze mnie CPC zamiast pixela konwersji Facebooka i liczenia strony z podziękowaniem to nic innego, jak po prostu fakt, że ten pixel czasami coś nie tak nalicza.
      Czasami działa świetnie, a czasami nie. Zamiast dochodzić co to jest, lepiej oszczędzić czas i wybrać stare, dobre CPC.

      Serio, z kliknięciami nie ma nigdy żadnych problemów, wiemy za co płacimy i jest tanio 🙂

      Lubię takie proste rozwiązania, bo tu ciężko cokolwiek zepsuć.

      Co do stawki za leada w różnych branżach, to nie ma co się tym przejmować dopóki zarabiamy więcej niż wydajemy.

      Akurat w branży, którą opisuję koszt pozyskania osoby musi być niewielki, bo też późniejsze produkty nie są bardzo drogie.
      Uważam, że za zwrot z inwestycji (oraz wszystko co dodatkowo zarobimy) najbardziej odpowiada sekwencja e-maili (czyt. relacja jaką zbudujemy z taką osobą).

      Bardzo dobrze napisane wiadomości do naszych odbiorców są tym, co należy zrobić w pierwszej kolejności zanim kupimy reklamę i pozyskamy jakikolwiek adres mailowy 😉

      Naprawdę.

      Co do ostatniego pytania o ustalanie stawki do wielkości grupy docelowej:

      Absolutnie się tym nie przejmuję, ile osób „widzi” moje reklamy. Robiąc Lookalike Audience, możemy kompletnie pominąć te dane i skupić się na ważniejszych sprawach.

      Są trzy rzeczy, które mnie ciekawią:

      1. Jaka jest ilość zapisanych osób?
      2. Ile kosztuje inwestycja w jedną osobę?
      3. Czy te osoby chcą ze mną później współpracować?

      Na początku trzeba wystartować z minimalnym budżetem dziennym na dany zestaw reklamowy (w Polsce to 5zł) i zobaczyć jakie mamy efekty.

      Jeżeli nie udało nam się tego dobrze zrobić za pierwszym razem (a prawdopodobnie tak będzie), to trzeba poprawiać do skutku. Dlatego też testy różnych zestawów reklamowych i samych reklam są tak potrzebne.

      Jak efekty będą dobre i ludzie zaczną kupować, to warto zwiększyć budżet reklamowy i sprawdzić, czy zarabiamy proporcjonalnie więcej dzięki szybszemu pozyskiwaniu nowych osób. Jeżeli tak, to super. Jeżeli nie, to udoskonalamy poszczególne elementy układanki i próbujemy ponownie.

      PS. Oczywiście w razie dodatkowych pytań, z przyjemnością Ci odpowiem.

      Miłego dnia,
      Piotrek Deptuch.

      • Dziękuję za wyczerpującą odpowiedź :). Mam jeszcze jedno pytanie. Zmieniłem rozliczenie na CPC (wcześniej była konwersja) i koszt za kliknięcie wzrósł pond 3 krotnie (dokładnie ta sama reklama i grupa docelowa). Ustawiłem, żeby FB sam określił koszt klika, nic tam nie wpisywałem ręcznie.

        Czy ten koszt zmaleje np. w ciągu kilku dni? Reklama jest wyświetlana dopiero 1 dzień i trochę mnie zdziwił taki wzrost kosztu za klika przy dokładnie tej samej reklamie i grupie docelowej.