Jak nie zarżnąć swojej listy?

Otwieralność maili (open rate) i klikalność (CTR) spada… Przeciętny mail ma otwieralność na poziomie 20%. Jeszcze kilka lat temu średni open rate wynosił 80%. Co oznacza, że 4 krotnie spadła skuteczność e-mail marketingu na przestrzeni lat.

I większość marketerów panikuje. Uważając, że trzeba przenieść się na messengera, albo inny cudowny wynalazek.

Wieszczyłem śmierć FanPage’y i powiadam wam, że messengera też pochowamy.

Nie ma stabilniejszej metody pozyskiwania klientów, niż e-mail marketing. Tylko trzeba zmienić strategię.

Na jaką?

Widzisz skuteczność maili spada, bo zwiększyła się ilość maili w skrzynce subskrybenta. Ponadto, marketerzy nie rozumieją, że ludziom zmieniają się zainteresowania.

No i co najważniejsze …nasza uwaga spada.

Z moich badań wynika, że starszy klient jest w stanie przeczytać całą moją ofertę na 20 stron, a młody tylko ją skanuje. Młodzi ludzie mają ADHD. Żyją w świecie przesytu informacji i są uczeni, aby skanować.

Dlatego twoje maile muszą być ciekawe. Inaczej nikt ich nie będzie ich czytał.

Ale …nawet jak masz dobre maile musisz jeszcze wysyłać je do aktywnych ludzi.

Ludzie na Twojej liście zmieniają zainteresowania, ale nie wypisują się z listy. Efekt jest taki, że wysyłasz maile do „martwych adresów”.

Potem masz open rate poniżej 10%. I tylko irytujesz ludzi. Przez co narażasz się na opinię spamera.

Wczoraj zrobiłem eksperyment.

Wybrałem z listy 14 874 adresy, które nie kliknęły żadnego linka w moim mailu od 90 dni. Czyli uznaję, że adresy są „martwe”.

Napisałem im bezpośredniego maila.

„Jeśli nie klikniesz linka w tym mailu to usunę Ci z listy.”

Efekt?

Otwarły wiadomość 2392 osoby i 889 osób kliknęło w link (w ciągu 24h).

Ustawiłem automatyzację w Getresponse i wszyscy co kliknęli zostali automatycznie dopisani do listy aktywnych czytelników.

Czemu to takie ważne? Bo jak zauważyłeś piszę do Ciebie 5 razy w tygodniu. Normalnie mój open rate przy częstym mailingu spadał. Teraz nie tylko nie spada, ale też rośnie. Mój open rate rośnie do 33%!

Dodam tylko, że przy dużych listach i codziennych mailingach to wspaniały wynik. Większość marketerów ma poniżej 20%.

W USA marketerzy mają open rate na poziomie 6%. Bo ich listy są jak tasiemce brazylisjkie. Nie sztuką mieć open rate 50%, gdy masz 100 ludzi na liście.

Sztuką jest mieć 20-30%, gdy masz ich 30 000 lub więcej.

Ten eksperyment jednoznacznie pokazuje, że trzeba przesuwać lub kasować nieaktywne osoby na osobne listy. A potem rozpocząć kampanię reaktywacyjną lub po prostu usunąć tych ludzi z listy.

Bo nie liczy się ilość ludzi na liście, a ich jakość i relacja jaką macie.

Do usłyszenia,
Adrian Kołodziej

Bądź pierwszy i zostaw swój komentarz. Nie bądź nieśmiały.

Dołącz do dyskusji

Możesz używać HTML tagów i atrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>